
W mediach społecznościowych zawrzało po publikacji fragmentu programu „Debata Gozdyry”. Nagranie z udziałem dziennikarki Agnieszki Gozdyry i posła Jacka Ozdoby w błyskawicznym tempie obiegło platformę X, wywołując falę komentarzy. Emocje wzbudziło ostre podsumowanie zachowania polityka, które padło na antenie Polsatu i natychmiast stało się jednym z najczęściej komentowanych momentów ostatnich debat telewizyjnych.
Spór o „atak zimy” w studiu Polsatu
Program, który miał być merytoryczną rozmową o bieżących problemach, szybko przerodził się w napiętą wymianę zdań. Prowadząca próbowała uzyskać od gościa konkretne informacje dotyczące sytuacji pogodowej w kraju i reakcji władz na tzw. „atak zimy”. Jak podkreślała na nagraniu:
„Ja zapytałam o atak zimy, w sprawie którego wszyscy posłowie PiS-u prawie…”
Zamiast odpowiedzi odnoszącej się do meritum, Jacek Ozdoba zaczął komentować sposób prowadzenia rozmowy i styl dziennikarki, co tylko spotęgowało napięcie w studiu.
„Jest pan po prostu chamski” – kulminacja debaty
Przełomowy moment nastąpił, gdy Agnieszka Gozdyra postanowiła wprost ocenić postawę swojego rozmówcy. Spokojnym tonem, bez podnoszenia głosu, zwróciła się do posła słowami:
„Ja się w ogóle nie denerwuję, tylko jest pan po prostu, powiem panu tak grzecznie: chamski”.
Gdy polityk dopytywał o powody takiej oceny, dziennikarka doprecyzowała:
„Dlatego że tak oceniam pana zachowanie dzisiaj”.
Chwilę później dodała jeszcze:
„Im ktoś jest bardziej chamski, tym ja jestem bardziej spokojna, panie pośle”.
Te słowa stały się natychmiastowym zapalnikiem medialnej burzy.
Reakcja Jacka Ozdoby i medialne echa
Jacek Ozdoba nie pozostał bierny. Zarzucił prowadzącej brak elegancji w doborze słów oraz uleganie emocjom, twierdząc, że:
„pani prawi tutaj nieeleganckie uwagi wobec mnie”.
Z kolei według relacji komentatorów i widzów, Agnieszka Gozdyra miała oskarżyć polityka o celowe „rozbijanie programu” i unikanie odpowiedzi na zadawane pytania. Całe zajście – utrwalone w krótkim, viralowym klipie – stało się symbolem narastającego napięcia w relacjach między mediami a politykami, szczególnie w formatach nadawanych na żywo.
Internet podzielony
Nagranie wywołało skrajne reakcje. Jedni chwalą dziennikarkę za stanowczość i obronę standardów debaty publicznej, inni krytykują język, który – ich zdaniem – nie powinien paść na antenie. Jedno jest pewne: to starcie jeszcze długo będzie przywoływane jako przykład, jak szybko merytoryczna rozmowa może zamienić się w medialny konflikt.