
Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich w rozmowie z Magdaleną Rigamonti i Tomaszem Sekielskim na łamach Onetu przestrzega przed rosnącym poparciem dla środowisk skupionych wokół Grzegorza Brauna. Jego zdaniem radykalny język i tezy głoszone przez polityka są niebezpieczne dla Polski i pogłębiają podziały społeczne. W wywiadzie rabin odnosi się również do antysemityzmu na polskiej prawicy, relacji z Kościołem, sytuacji w Strefie Gazy oraz do prywatnej wiadomości, jaką wysłał prezydentowi Karolowi Nawrockiemu po wygranych wyborach.
Rozmowa zaczyna się od symbolicznego gestu – Michael Schudrich był pierwszym gościem kardynała Grzegorza Rysia, nowego metropolity krakowskiego. Jak podkreśla rabin, nie był to zabieg polityczny, lecz naturalna konsekwencja wieloletniej znajomości. — Jesteśmy przyjaciółmi — mówi wprost. Wyjaśnia też, że nie mógł uczestniczyć w ingresie kardynała z powodu szabatu, dlatego do Krakowa przyjechał dzień później.
Pytany, czy spotkanie miało być sygnałem wysłanym w stronę prawicowych polityków i nowego prezydenta, rabin odpowiada bez emocji. Zaznacza jednak, że rozmowa dotyczyła kwestii fundamentalnych: antysemityzmu i moralnej odpowiedzialności ludzi władzy. — Politycy nie mogą tylko reagować na nastroje społeczne. Muszą także pokazywać, co jest moralne — podkreśla.
W dalszej części wywiadu Michael Schudrich odnosi się do Grzegorza Brauna. Ostrzega, że normalizowanie radykalnych haseł i przyzwolenie na język nienawiści prowadzą do realnych zagrożeń. Jego zdaniem nie chodzi wyłącznie o obrażanie czy prowokacje, lecz o tworzenie klimatu, w którym uprzedzenia i antysemityzm przestają być traktowane jako coś marginalnego.
Rabin ujawnia również, że po zwycięstwie Karola Nawrockiego w wyborach wysłał do niego SMS-a. Nie zdradza treści wiadomości, ale zaznacza, że był to gest dobrej woli i przypomnienie o odpowiedzialności, jaka spoczywa na głowie państwa. — Prezydent ma szczególną rolę: powinien łączyć, a nie dzielić — zaznacza.
W rozmowie nie zabrakło też wątku międzynarodowego. Michael Schudrich odnosi się do dramatycznej sytuacji w Strefie Gazy. Przyznaje, że warunki życia są tam skrajnie trudne, ale jednocześnie neguje tezę o ludobójstwie. — W Gazie jest strasznie trudna sytuacja. Jednak, jeśli ktoś chciałby dokonać ludobójstwa w Gazie, to zrobiłby to w trzy dni — ocenia. Pytany o premiera Izraela Binjamina Netanjahu odpowiada ostrożnie, unikając jednoznacznych ocen i podkreślając złożoność konfliktu.
Cały wywiad pokazuje Michaela Schudricha jako duchownego, który nie unika tematów trudnych i politycznie niewygodnych. Z jednej strony ostrzega przed radykalizacją życia publicznego w Polsce, z drugiej apeluje o moralną odpowiedzialność elit i uczciwą debatę — zarówno w sprawach krajowych, jak i międzynarodowych.