January 15, 2026

Ostatni rajd legendy. Nie żyje Robert Mucha, ikona polskiej motoryzacji

Ostatni rajd legendy. Nie żyje Robert Mucha, ikona polskiej motoryzacji

Świat polskiego motorsportu pogrążył się w żałobie po nagłej śmierci Roberta Muchy – legendarnego rajdowca, symbolu złotej ery polskiej motoryzacji i jednej z najbardziej rozpoznawalnych postaci sportów samochodowych okresu PRL. Informację o odejściu 83-letniego mistrza przekazał w poruszającym wpisie w mediach społecznościowych dziennikarz Patryk Mikiciuk, wieloletni przyjaciel Muchy. Zmarł podczas wakacyjnego pobytu na Karaibach, pozostawiając po sobie dorobek, który na trwałe zapisał się w historii.


Tragedia na rajskiej plaży

Robert Mucha odszedł w wyjątkowo smutnych i niespodziewanych okolicznościach. Do tragedii doszło na karaibskiej wyspie St. Martin, gdzie legendarny kierowca spędzał urlop. Jak podają media, podczas spaceru po plaży nagle zasłabł. Mimo błyskawicznej reakcji ratowników i podjętej reanimacji, jego życia nie udało się uratować.

Śmierć w tak malownicznym, a zarazem odległym miejscu wstrząsnęła zarówno rodziną, jak i całym środowiskiem miłośników motoryzacji. Choć od wielu lat mieszkał na stałe w Kanadzie, to właśnie w Toronto odbędą się uroczystości pogrzebowe – tam zakończy się ostatnia droga człowieka, który do końca pozostał wierny pasji podróżowania i aktywnego życia.


Ikona polskiego motorsportu

Kariera Roberta Muchy była nierozerwalnie związana z historią warszawskiej Fabryki Samochodów Osobowych oraz legendarnymi modelami polskiej motoryzacji. Szeroką rozpoznawalność przyniosły mu starty w Polskim Fiacie 125p, który w jego rękach potrafił rywalizować z dużo mocniejszymi konstrukcjami zachodnich zespołów.

Największym sukcesem w karierze Muchy było zwycięstwo w swojej klasie podczas Rajdu Monte Carlo w 1972 roku – osiągnięcie, które do dziś uznawane jest za jeden z kamieni milowych w dziejach polskiego sportu motorowego. Był to triumf nie tylko sportowy, ale także symboliczny, pokazujący, że polscy kierowcy i inżynierowie potrafią odnosić sukcesy na najbardziej prestiżowych arenach świata.

Swoją przygodę z rajdami zaczynał skromnie – od startów Syreną. Z czasem stał się jednym z filarów zespołu FSO, cenionym kierowcą testowym i zdobywcą prestiżowej „Złotej Kierownicy”. Odwaga, precyzja i ogromne wyczucie samochodu sprawiły, że zyskał status prawdziwej legendy.


Człowiek o wielkim sercu

Ci, którzy znali Roberta Muchę osobiście, podkreślają, że był nie tylko wybitnym sportowcem, ale także człowiekiem o niezwykłej klasie i serdeczności. Chętnie dzielił się wiedzą z młodszymi kierowcami, wspierał początkujących zawodników i z pasją opowiadał o dawnych rajdach, nigdy nie stawiając siebie w centrum uwagi.

Znany był z pogody ducha, poczucia humoru i otwartości. Nawet po zakończeniu czynnej kariery pozostawał blisko świata motoryzacji, regularnie pojawiając się na wydarzeniach branżowych i spotkaniach z fanami. Dla wielu był nie tylko mistrzem kierownicy, ale także mentorem i przyjacielem.


Dziedzictwo i działalność biznesowa

Po zakończeniu kariery sportowej Robert Mucha z powodzeniem odnalazł się również poza rajdowymi trasami. Po emigracji do Kanady zajął się działalnością biznesową, nie zrywając jednak więzi z Polską i rodzimym środowiskiem motoryzacyjnym. Jego nazwisko wciąż budziło szacunek i uznanie – zarówno wśród weteranów sportu, jak i młodszych pasjonatów czterech kółek.

Dziedzictwo, które pozostawił, to nie tylko trofea i archiwalne zdjęcia z rajdów, ale przede wszystkim inspiracja. Robert Mucha udowodnił, że talent, pracowitość i odwaga mogą przełamywać bariery epoki i sprzętu. Jego historia na zawsze pozostanie częścią polskiej motoryzacyjnej tożsamości.

Odszedł na ostatni rajd, ale legenda Roberta Muchy będzie żyć dalej – w opowieściach, wspomnieniach i historii polskiego motorsportu.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *