Podczas gdy literatura i kino zgłębiają możliwość ponownego przeżycia tego pierwotnego impulsu, jak to wygląda w prawdziwym życiu?
Jak na nowo odkryć miłość z dzieciństwa i dlaczego?Pomiń reklamęPomiń reklamę

„Byliśmy tak zafascynowani sobą, że nasi znajomi w Polsce , lata później, wciąż mieli nas za nierozłącznych.
Byliśmy prawdziwą parą” – mówi 48-letnia Kasia, która niedawno wyszła za mąż za swojego ukochanego z dzieciństwa, Magica, w drugim małżeństwie, po tym jak odnowiła z nim kontakt cztery i pół roku temu.
„Kiedy poznaliśmy się po raz pierwszy, miałam 13 lat i wtedy grałam w tenisa znakomicie.
Pewnego dnia on i wspólny znajomy przyszli popatrzeć na moje występy na korcie i poczuliśmy coś w rodzaju więzi. Ale dopiero kilka lat później, w wieku 18 lat, mieliśmy nasz pierwszy prawdziwy romans.
Wyjechałam wtedy z Warszawy na studia do Paryża i rozstaliśmy się z przyczyn od nas niezależnych, bez dramatów spowodowanych odległością.
To było przed easyJetem, Facebookiem i Instagramem, przed telefonami komórkowymi. Erą France Télécom i Minitela”. Kiedy wróciłam do Polski, wpadaliśmy na siebie jak przyjaciele, ale z lekkim ukłuciem w sercu. Ponowne spotkanie? „Każde z nas miało za sobą życie, ślub, dzieci. Dorosło, staliśmy się bardziej dojrzałymi osobami. Ja z kolei nabrałem cierpliwości i tolerancji. Nie kierowała nami potrzeba wypełniania egzystencjalnej pustki: każde z nas miało karierę, rodzinę, niezależność finansową, mieszkanie. Byliśmy gotowi się dzielić. Młodsze wersje nas samych odżyły. Jest w tym coś magicznego, bo nasze ciała zachowały pamięć skóry i zapachów”.
Biuletyn Zdrowych Inspiracji
W każdą sobotę
W każdą sobotę nasz zespół redakcyjny udzieli Ci wskazówek na temat dobrego samopoczucia i odżywiania, dzięki którym możesz prowadzić zdrowszy tryb życia.Adres e-mailRejestr
Ale jak rozpalić na nowo miłość z dzieciństwa? Czy istnieje na to odpowiedni wiek? I co to mówi o nas? O naszym związku z dzieciństwem, przeszłością, wspomnieniami? Czy ta pętla czasu, którą ponowne spotkanie z pierwszą miłością reaktywuje lub zamyka, jest sposobem na zatrzymanie czasu, czy raczej na uczynienie go cyklicznym? Czego szukamy w naszej miłości z dzieciństwa? Oczywiście, części naszej własnej przeszłości, nostalgii za pierwszym razem. To właśnie dlatego, że ucieleśnia wszystkie początki, jest niezwykle romantyczna. Kładzie pierwsze emocjonalne podwaliny, jest pączkiem życia. „Wszystko było szczęściem, wszystko było objawieniem” – pisze powieściopisarka Sarah Chiche na początku swojej książki „Aimer” (1), która opowiada o życiu Margaux i Alexis od dzieciństwa do dorosłości. Margaux znika ze swoimi tajemnicami dzień po ich pierwszym pocałunku. Lata później ich losy ponownie splatają się przypadkiem w supermarkecie.
Miłość i pamięć
„Jestem głęboko naznaczony tym okresem młodzieńczej miłości” – zeznaje powieściopisarz Nicolas Mathieu . „Jest on obecny od mojej pierwszej powieści, a potem w moich innych książkach, * Nos enfants après eux* i * Connemara* (2). To czas, kiedy uczysz się kochać, kiedy tworzą się również pierwsze blizny. Ten proces w mojej własnej młodości zbiegł się z moim odkryciem literatury i pamiętam, że wszystko było ze sobą powiązane. Co mnie szczególnie interesuje, to mierzenie ewolucji luk, które tworzą się między postaciami: między tymi fajnymi i mniej fajnymi, między tymi, którzy zostają, a tymi, którzy odchodzą, tymi, którzy zdobywają wyższe wykształcenie, a tymi, którzy tego nie robią. * Connemara* zakwestionowała zatem ideę sukcesu. Podniosła pytanie, jak radzić sobie z miłością poza swoim kręgiem towarzyskim, w jaki sposób miłość jest pomostem do przezwyciężenia różnych pragnień, nawet jeśli uwarunkowania odgrywają rolę i mogą powrócić, by cię prześladować”. Pierwsza miłość stanowi dobrą ramę do obserwacji tego, co nas łączy, a przez to do opowiedzenia historii o tym, co kształtuje Francję i jej społeczeństwo.
Powieściopisarz Victor Pouchet w swojej niedawno opublikowanej książce „Voyage, voyage” (3) również mówi o tym związku między miłością a pamięcią: „Historia miłosna opowiada, jak wspomnienia każdej osoby rezonują z wielu stron. Przez całe życie opowiadamy sobie historie, które przeżyliśmy. To przenosi nas w przeszłość, do emocji, do miejsc, które odwiedziliśmy, i niesie ze sobą wszelkiego rodzaju uczucia, szczęście lub nieszczęście. Tak właśnie działa pamięć. Kopiemy i odkrywamy na nowo tunele, które prowadzą nas z powrotem do poprzednich historii”.
Kwestia imprintingu jest kluczowa dla tych wczesnych romantycznych spotkań. Neurobiolog Lucy Vincent (4), specjalistka w dziedzinie biologicznych mechanizmów miłości i więzi, bada ten ślad od lat: „Jesteśmy bardzo podatni na namiętną miłość w młodości. Zbiega się to z okresem dojrzewania, kiedy pożądanie seksualne jest szczególnie silne. Ten stan intensywnego szczęścia można zwizualizować w obrazowaniu mózgu w tzw. ośrodku nagrody”. Wyjaśnia ten mechanizm: „Pod wpływem dopaminy, pochodzącej z części mózgu zwanej ATV (obszar brzuszny nakrywki), obwód mózgowy uwalnia endorfiny. ATV reaguje na wszystkie sygnały pochodzące od partnera: dźwięk jego głosu, zapach jego skóry, czułość jego pocałunków. Intensywność jest tak duża, że wszystkie te doznania są magazynowane w hipokampie wraz z tym euforycznym przypływem. Nie jesteśmy już poddawani takim wpływom sensorycznym w naszym codziennym życiu. Większość z nich pozostaje pospolita”. Jednak w wyjątkowych okolicznościach hipokamp wychwytuje bodźce sensoryczne i przywraca je do świadomości. Prosty akt ponownego spotkania, usłyszenia swoich głosów, wywołuje te same stany emocjonalne. Te spotkania wyzwalają wydzielanie dobroczynnych hormonów, które ożywiają te same emocje. Oczywiście nie oznacza to, że ten stan będzie trwały, ale rozpoznajemy tę osobę tak silnie, że to uczucie przeważa nad rozsądkiem. Ludzie mylą miłość z euforią, a kiedy ten stan zanika, zmieniają partnerów. W rzeczywistości chodzi o wieczne poszukiwanie pierwotnego stanu miłości. Uzależniamy się od endorfin.
Odzyskanie kontaktu z młodością
To uznanie to coś, o czym mówi każdy, kto odnawia kontakt z ukochaną osobą z dzieciństwa. Olivia i Léo, oboje po sześćdziesiątce, poznali się w latach 80., mając zaledwie 16 i 17 lat, ale nic między nimi nie zaiskrzyło, dopóki oboje nie znaleźli pracy – ona we Francji, a on w Szwajcarii. „To była szalona miłość” – zwierza się Olivia po latach, po ponownym odnalezieniu go. „Uwielbiałam jego kapryśną naturę. Przyjeżdżał do domu moich rodziców na swoim monocyklu, żonglując, był bardzo charyzmatyczny. Rozstaliśmy się przez nieporozumienie; myślał, że spieszę się z założeniem rodziny. Co zrobiliśmy oboje, sami. Do dziś mówi, że zawsze byłam kobietą jego życia. Wtedy niemal rzuciłam na niego urok, mówiąc mu, że nigdy nie będzie szczęśliwy beze mnie. Kiedy zmarła moja matka, z którą byłam bardzo blisko, wszystko nagle zaskoczyło”. To był początek mediów społecznościowych i chociaż nie byłem ekspertem od Facebooka, wpisałem jego imię. W 2018 roku odnowiliśmy kontakt po wymianie wiadomości. Kiedy usłyszałem jego głos w stylu Barry’ego White’a, wiedziałem, że wciąż tam jest. Kiedy spotkaliśmy się po raz pierwszy, byliśmy tak głupi jak dwudziestolatkowie. Powiedzieliśmy sobie: „To jest to. Jesteśmy pewni, że spędzimy razem resztę życia”.
Istnieją tysiące sposobów na ponowne nawiązanie kontaktu. Może to być wynik przypadku lub celowego wysiłku z jednej lub drugiej strony. „Ponowne nawiązanie kontaktu z ukochaną osobą z dzieciństwa to dokładnie to, co robię w moim filmie dokumentalnym „ Fragmenty romantycznej podróży ” (5). Wysyłając im odręcznie napisany list pocztą, aby wzięli udział w filmie, na nowo odkrywam moje dawne miłości” – wyjaśnia reżyserka Chloé Barreau. Młoda kobieta dokumentowała swoje romantyczne związki, przechowując listy, nagrania z kamery, rejestrujące głosy, uśmiechy, wybuchy śmiechu, refleksje… archiwa. Kochankowie i kochankowie, którzy stając przed kamerą, zgodzili się powrócić do swojej historii i porozmawiać o Chloé. „Zawsze zastanawiałam się, jak druga osoba opowiedziałaby naszą historię. Podejście polega na odnalezieniu brakującego elementu ich osobistej narracji. Bez ulegania fałszywej obiektywności fizycznych dowodów i poddania się jedynej pamięci, która naprawdę istnieje, tej, która na nowo tworzy wspomnienia”.Pomiń reklamę
Znalezienie siebie
Czy istnieje idealny moment na ponowne spotkanie? W dobie mediów społecznościowych zapomnieliśmy, że można stracić z kimś kontakt. W latach 90. był to temat programu telewizyjnego. Prowadzony przez Jacques’a Pradela program przedstawiał dramatyczne spotkania po niestrudzonym śledztwie zespołów. Dziś, dzięki aplikacjom, wszystko jest prostsze. Wszystkie scenariusze są możliwe. Często jest to kwestia przypadku, ale zdarza się to częściej w średnim wieku, po rozstaniu.
„Pamiętam, że kiedy powstał Facebook, nastąpił niewielki wzrost liczby opinii od osób w wieku 45-50 lat, które na nowo rozpaliły pierwszą miłość” – wspomina psychiatra Stéphane Clerget (6). „To kolejna konsekwencja kryzysu wieku średniego. W przypadku rozwodu nierzadko zdarza się, że mąż odchodzi z młodszą kobietą, a żona odnajduje swoją miłość z dzieciństwa. Jest coś uspokajającego w tej znanej i nieznanej dynamice. Te spotkania mają miejsce w czasie, gdy dzieci są już dorosłe, nastoletnie i przeżywają swoje pierwsze przygody. W tym momencie dokonujemy bilansu spełnionych marzeń i tych, które nigdy się nie spełniły. Szukamy pewnej spójności narracyjnej w naszym życiu emocjonalnym”. Odnowienie kontaktu z ukochaną osobą z dzieciństwa wywołuje efekt lustra, który terapeuta opisuje następująco: „Przed osobą, z którą się stykamy, widzimy młodą osobę, którą kochaliśmy, ale widzimy też siebie lub wyidealizowaną wersję siebie. To o wiele skuteczniejsze niż lifting twarzy w kontekście odmłodzenia narcyzmu”.
Narcyzm? Niektórym widzom Chloé Barreau mogła nie spodobać się metoda proszenia byłych partnerów o zeznania. Wyjaśnia ona tę symulację procesu: „Narratorka jest niewidzialna i pozwala innym mówić za siebie. Ten sposób zniknięcia pozwala widzowi nie czuć się intruzem w rozmowie w cztery oczy między dwojgiem byłych. Mogą rozpoznać siebie, odnaleźć się w tych doświadczeniach. Poprzez hojne i życzliwe podejście (w żadnym wypadku nie chodzi o wyrównywanie rachunków), celem jest stworzenie wspólnego dzieła o romantycznej przeszłości, która potencjalnie dotyczy każdego z nas”.
Największym strachem w historii miłosnej jest to, że wszystko zniknie. Ten film, niczym ponowne spotkanie, jest sposobem na reaktywację tego, co zniknęło, poprzez ocalenie tego, co można ocalić. Odnajdując drugą osobę, odnajdujemy również siebie, a raczej odkrywamy na nowo zmienione wspomnienia tego, kim kiedyś byliśmy. „Często myślałam, że bycie zakochanym jest jak doświadczenie artystyczne. Opowiadamy sobie historię, tworzymy własny film. To moment, w którym stajemy się postaciami w historii. Ale gdy tylko opowiemy historię, wkraczamy w sferę fikcji. Wymyślamy dla siebie przeszłość” — mówi Anna Mouglalis , jedna z osób, z którymi przeprowadzono wywiad w filmie. „Ale w tym romantycznym kłamstwie kryje się głęboka prawda” — podsumowuje reżyserka Chloé Barreau, reżyserka Fragments of a Love Journey (6). To właśnie tej prawdy prawdopodobnie będziemy szukać, powracając do naszych przeszłych związków.
