February 2, 2026

Ludzie zwracają psy z Sobolewa. Były bite do krwi, teraz trudno sobie z nimi poradzić

"Niestety już dostajemy telefony: czy możecie zabrać psiaka z Sobolewa, bo zabrałem ze schroniska, ale sobie z nim nie radzę" — pisze Fundacja Judyta. Na terenie schroniska przy każdym z kojców znaleziono pogryzione i zakrwawione kije, którymi psy prawdopodobnie były bite. Na zdjęciu jeden z takich kijów znalezionych w Sobolewie

Obok każdego kojca stał zakrwawiony i pogryziony kij. W boksach chowały się zwierzęta, które bały się nawet spojrzeć na człowieka — tak wyglądały realia zamkniętego schroniska w Sobolewie. Zwierzęta przez całą noc z soboty na niedzielę były ewakuowane na teren Instytutu Ochrony Zwierząt. Jak informuje “Fakt”, w niedzielę ostatnie psy opuściły schronisko. Po przejściu kwarantanny będą gotowe do adopcji. Jak podkreślają organizacje prozwierzęce, musi to być świadoma decyzja, a potencjalni właściciele muszą mieć na uwadze ciężki stan psychofizyczny zwierząt, które prawdopodobnie były regularnie bite.

“Są organizacje prozwierzęce i nie panują nad tłumem, który w emocjach otwiera klatki, wyrywa te psy z boksów i nie wiadomo co się dalej z nimi dzieje!” — pisze na swoim Instagramie Doda.

Ostatecznie sytuacja została opanowana, a odpowiedzialność za zapewnienie psom bezpiecznego miejsca do życia spadła na organizacje prozwierzęce. Nie wiadomo jednak, ile psów zostało zabranych przez osoby prywatne.

“Niestety już dostajemy telefony: czy możecie zabrać psiaka z Sobolewa, bo zabrałem ze schroniska, ale sobie z nim nie radzę” — pisze Fundacja Judyta.

Podobne telefony otrzymuje również Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt.

Organizacje podkreślają, że jeśli ktoś pod wpływem impulsu wziął psa, ale sobie z nim nie poradzi, może go oddać. Generalnie jednak taka nieodpowiedzialna decyzja o adopcji jest kolejną krzywdą wyrządzoną zwierzęciu.

Adopcja zwierząt

Jak podkreśla DIOZ, musi to być adopcja świadoma, a adoptujący powinni mieć na uwadze ciężki stan psychiczny zwierząt.

— Połowa tych zwierząt nie nadaje się, za przeproszeniem, do niczego. To jest dzicz. My wiemy, co się działo tym zwierzętom w tym miejscu. One musiały być prane, lane, bo się tak zachowują. Tam jest panika przed człowiekiem, one uciekają przed człowiekiem do budy i chowają się w kąt tej budy, żeby tylko na człowieka nie patrzeć — mówi Konrad Kuźmiński.

Na miejscu obok każdego kojca znaleziono drewniane, pogryzione kije ze śladami sierści i krwi. Obecna na miejscu adwokatka Katarzyna Topczewska wniosła o zabezpieczenie ich jako dowodów rzeczowych w sprawie, które mają wskazywać na to, że zwierzęta były brutalnie bite. Kije zostały sfotografowane przez obecnego na miejscu technika kryminalistyki.

Należy mieć na uwadze przed adopcją, że zwierzęta były prawdopodobnie bite, co może przełożyć się na ich zachowanie.

— My dopiero zaczniemy ewidencjonować i wydawać je ludziom, którzy są zainteresowani. Ludziom, którzy muszą mieć świadomość, żeby nie było tak jak po Bytomiu, czy po innych mordowniach, że ludzie dzisiaj wezmą zwierzę, a jutro temu zwierzęciu dadzą szpica, bo się okaże, że jest nie socjalne, że lata po ścianach, szczeka, gryzie. Adopcje muszą być świadome — dodaje.

Adopcja zwierząt będzie możliwa po przejściu przez psy 14-dniowej kwarantanny. Zwierzęta muszą zostać również zewidencjonowane, spisane z chipów, oraz opisane pod kątem znaków szczególnych. Jest to konieczne, by właścicielom łatwiej było znaleźć swoje zagubione zwierzęta. Ponadto odpowiednia dokumentacja jest konieczna, by móc pociągnąć właściciela schroniska do odpowiedzialności karnej. Osoby zainteresowane adopcją mogą kontaktować się od połowy lutego z Dolnośląskim Inspektoratem Ochrony Zwierząt, Pogotowiem dla Zwierząt, OTOZ Animals i Fundacją “Judyta”.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *