
Lepiej zapnijcie pasy! Roman Giertych publikuje mocny list do Karola Nawrockiego
Roman Giertych po raz kolejny pokazuje, że w politycznych polemikach nie uznaje półśrodków. Mecenas i polityk Koalicji Obywatelskiej opublikował w mediach społecznościowych obszerny, niezwykle ostry list skierowany do prezydenta Karola Nawrockiego. Jego treść natychmiast wywołała burzę w sieci i wszystko wskazuje na to, że jeszcze długo będzie przedmiotem publicznych dyskusji.
„Funkcja, którą Pan pełni, nie jest kompatybilna z ustawkami, bijatykami, oszustwami staruszków, przywożeniem prostytutek Niemcom, zażywaniem środków pobudzających” – napisał Giertych już na samym początku, nadając ton całej wypowiedzi.
Ktoś był w lesie, ktoś w Afganistanie
Iskrą zapalną okazały się słowa ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, wypowiedziane w programie „Didaskalia”. Szef dyplomacji stwierdził tam z przekąsem, że zarówno on, jak i prezydent mają za sobą „quasi-rycerskie epizody” – Sikorski w Afganistanie, Nawrocki „w lesie”. Było to wyraźne nawiązanie do kibolskiej przeszłości prezydenta.
Karol Nawrocki nie pozostał dłużny i w rozmowie z Wirtualną Polską odpowiedział ironicznie:
– On w Afganistanie z aparatem, a ja w lesie z pięściami? Jeżeli minister Sikorski czuje się rycerzem, to wypada mi pogratulować mu dobrego samopoczucia.
Na tę wymianę zdań zareagował Roman Giertych. I – jak można się było spodziewać – zrobił to w sposób bezkompromisowy.
„Proszę zachowywać się z godnością”
W swoim liście Giertych podważa nie tylko styl wypowiedzi prezydenta, ale także samą powagę sprawowanego przez niego urzędu.
– Dziwnym zbiegiem okoliczności i dziwnym kaprysem prezesa PiS pełni Pan funkcję Prezydenta RP, mimo że nie wiemy, jaki był ostateczny wynik wyborów i mimo braku stwierdzenia ich ważności przez Sąd Najwyższy – pisze mecenas. – Czy mógłby więc Pan w czasie pełnienia tej funkcji zachowywać się chociaż odrobinę z godnością i powagą?
Dalej Giertych wprost stwierdza, że prezydent nie ma prawa gloryfikować przemocy ani kibolskich „ustawek”, podkreślając, że są to czyny przestępcze, całkowicie sprzeczne z rolą głowy państwa.
„Potrzebny prezydent, a nie kibol”
W kolejnych akapitach listu ton jeszcze bardziej się zaostrza. Giertych apeluje do Nawrockiego, by „ogarnął się” i przestał zachowywać – jak to ujął – „jak rozkapryszone dziecko”.
– Nikt Panu nie dał prawa do uważania, że funkcja, na którą Panu przypadła, daje Panu prawo do rządzenia krajem. Natomiast pełniąc tę funkcję, postaraj się Pan chociaż przypominać Prezydenta! – pisze.
Mecenas odnosi się także do często podkreślanej przez Nawrockiego wiary katolickiej. Przypomina zapisy Katechizmu Kościoła Katolickiego (punkty 2268–2275), które potępiają grzechy przeciwko życiu, w tym narażanie zdrowia i życia innych oraz pobicia.
„I obywatel RP, a nie I kibol RP”
W końcowej części listu Giertych zwraca uwagę na szerszy kontekst polityczny. Podkreśla, że premier prowadzi obecnie kluczowe rozmowy dyplomatyczne, które mogą zaważyć na pozycji Polski w Europie i na świecie.
– Mówiąc delikatnie: weź Pan skorzystaj z okazji do milczenia, pójdź sobie na siłownię lub zwiększ liczbę branych snusów i przestań przeszkadzać! – pisze bez ogródek. – Podważanie przez Pana pozycji Polski jest zwykłym psuciem bez żadnego sensu.
Na koniec apeluje, by prezydent zachowywał się jak „I obywatel RP”, a nie – jak ironicznie dodaje – „I kibol RP”.
Czy będzie odpowiedź?
Jedno jest pewne: list Romana Giertycha dotrze do Karola Nawrockiego. Pozostaje pytanie, czy prezydent zdecyduje się na odpowiedź i w jakim tonie. Patrząc na dotychczasowy przebieg tej politycznej wymiany, jedno można stwierdzić bez wahania – to jeszcze nie koniec tej historii.