Koniec z trzaskaniem drzwiami i niespodziewanymi wizytami przyjaciół…
Odejście dzieci czasami tworzy pustkę, którą niektórzy rodzice potrzebują czasu, aby zaakceptować. Opinie.
„Ciesz się, póki trwa” – to częste hasło powtarzane rodzicom małych dzieci, którym trudno w to uwierzyć.
Jednak kilka lat później 20% matek* zgłasza, że odczuwają opóźniony „baby blues” w dniu, w którym ich najmłodsze dziecko opuszcza dom.
Uczucie pustki i bezużyteczności, smutek, brak energii , problemy skórne lub trawienne, stres, utrata snu i apetytu… Objawy mogą być liczne. Zdefiniowany w Stanach Zjednoczonych w latach 70. XX wieku „syndrom pustego gniazda” jest obecnie omawiany w filmach („ My Baby ” Lisy Azuelos, 2019), powieściach ( „The Last Child” Philippe’a Bessona, Julliard, 2021) i internetowych grupach dyskusyjnych. Nazwanie go i zaakceptowanie, że będzie to tymczasowa część życia, często pomaga odzyskać energię do ponownego spojrzenia w przyszłość .
* Badanie Appinio CEW dotyczące kobiet i starzenia się, 2019.
„Udało mi się zrobić krok w tył”.
Moje dwoje najmłodszych dzieci opuściło dom około 18 miesięcy temu, mając 25 i 20 lat. Na początku rzadko do mnie dzwoniły; zawsze były zajęte… Czułam się trochę porzucona . Nie wiedziałam o syndromie pustego gniazda i nie rozumiałam, dlaczego czuję się tak przygnębiona . Ten smutek, który ogarnia matki w tym przełomowym momencie ich życia, rzadko jest poruszany; jest w pewnym sensie tabu. Na dodatek mniej więcej w tym samym czasie się rozwiodłam: odejście dzieci z domu obnażyło, co było nie tak w naszym związku, który utrzymywał się głównie dzięki nim. Zawsze interesowałam się rozwojem osobistym, więc skonsultowałam się z coachem. Zdałam sobie sprawę, że byłam nadopiekuńczą matką , zbyt skupioną na dzieciach, że dawałam im wszystko, całkowicie zaniedbując siebie. Robiłam z nimi wszystko: jeśli szłam do kina z przyjaciółką, zawsze zapraszałam ją do siebie… Dziś udało mi się zrobić krok w tył i odbudować z nimi kontakt. bardziej płynne relacje z nimi. Będąc trenerem*, pomagam matkom zrozumieć, co czują i przezwyciężyć ten syndrom .
* Facebook: Anne Mairet
Anna, 52 lata, Reims.
„Przekształciłem ich pokoje w pokoje gościnne”.
„ Mój 26-letni syn opuścił dom trzy lata temu, a moja 28-letnia córka dziewięć miesięcy temu. Udzielamy im rad, prowadzimy ich, słuchamy ich opowieści… A potem, z dnia na dzień, czujemy się, jakbyśmy byli bezużyteczni , jakbyśmy żyli w domu duchów z pustymi pokojami. Czujemy się też staro , bo rozmawiamy tylko z osobami w naszym wieku, które, nawiasem mówiąc, nie zawsze rozumieją, przez co przechodzimy. Ci, którzy mają już wnuki, zapomnieli o tym etapie; ci, którzy wciąż mają w domu nastoletnie dzieci , czasami nie mogą się doczekać ich wyjazdu… Wiele osób mówiło mi: »Jesteś zapracowaną kobietą, nie pozwolisz sobie na taki stan rzeczy!«. W końcu założyłam grupę na Facebooku (Syndrom Pustego Gniazda), żeby znaleźć rodziców, którzy przechodzą przez to samo co ja. Zamieniłam też pokoje moich dzieci na pokoje gościnne , co pozwala mi stale gościć w domu ludzi i poznawać nowych ludzi”. z bardzo różnych środowisk… Od dwóch lub trzech miesięcy czuję się lepiej .
Geneviève, 54 lata, Beauvechain (Belgia).
„Zamierzam zapisać się do stowarzyszenia.”
„ Mój najmłodszy syn, który ma 19 lat, wyjeżdża z domu tego lata i jest mi z tym bardzo ciężko . To tak, jakby mój świat się kończył, zwłaszcza że wychowywałam dzieci sama, a ich ojciec mieszka za granicą. Mój najstarszy syn osiedlił się w Szwajcarii, więc martwię się, że mój młodszy syn też może się wyprowadzić i nie utrzymywać już z nimi zbyt częstych kontaktów… Zawsze uwielbiałam przygotowywać się do świąt Bożego Narodzenia z dziećmi, chować pisanki (co zrobiłam w tym roku ponownie dla mojego najmłodszego syna i jego dziewczyny!), i myślę, że to wszystko się skończyło. Nawet pranie, narzekanie, że zlew nie został spłukany, będzie mi brakowało tych małych nawyków, które znikają. Aby odpędzić moje ponure myśli , postanowiłam zacząć uprawiać sport, prawdopodobnie zumbę . Jako opiekunka wczesnoszkolna w żłobku poświęcam też więcej czasu swojej pracy, co bardzo mi pomaga. A dzięki stowarzyszeniu będę gościć w domu dzieci z problemami rodzinnymi ” . Ja, w czasie świąt…
Laetitia, 45 lat, Tuluza.
Ten moment przejścia zachęca nas do odpuszczenia.
„ Od co najmniej pokolenia dzieci są w centrum emocjonalnego świata rodziców, więc ich odejście być może wywołuje jeszcze silniejsze emocje. Co więcej, wraz ze wzrostem liczby rodzin niepełnych i rozwodów, dla niektórych rodziców stanowią one jedyne trwałe połączenie. Jednak sposób, w jaki przeżywane jest ich odejście , zależy również od indywidualnej historii każdej osoby. Czasami reaktywuje lęk przed porzuceniem , przypomina o tym, jak ktoś opuścił własnych rodziców… I nie jest to problem wyłącznie kobiet. W mojej książce „*The Day the Children Leave*” (Lgf, 2014) poznałam mężczyznę, którego matka wysłała do szkoły z internatem w wieku pięciu lat i który bardzo wcześnie stracił ojca: w dniu, w którym jego jedyna córka wyjechała na studia za granicę, przeżył straszny kryzys… Ten moment przejścia zachęca nas do ponownego przemyślenia naszej historii, ale także do odpuszczenia – coś, co Anne uświadomiła sobie. W czasach telefonów komórkowych niektórzy rodzice nadal odczuwają silną potrzebę kontrolowania swoich dzieci: musimy nauczyć je…” ufać im i odbudować z nimi relację .

