Rosnące napięcia na Bliskim Wschodzie zaczynają już odbijać się na Europie.
Wojna w Iranie, spowolnienie transportu ropy przez Cieśninę Ormuz i gwałtowny wzrost cen baryłki ropy naftowej – francuscy kierowcy mogą wkrótce odczuć skutki tych zmian bezpośrednio na stacjach benzynowych.
Na razie władze zapowiadają umiarkowany wzrost cen paliw, ale rozwój sytuacji międzynarodowej może szybko zmienić sytuację.
W ostatnich dniach niektórzy Francuzi doświadczyli już déjà vu: kierowcy monitorują ceny benzyny, inni zapobiegawczo tankują. Choć sytuacja na razie pozostaje pod kontrolą, obecny kryzys przypomina, jak bardzo globalny rynek ropy naftowej może wpływać na codzienne życie konsumentów.
Ceny paliw: co Maud Bregeon zapowiada w sprawie cen na stacjach benzynowych
W programie BFMTV-RMC rzeczniczka rządu Maud Bregeon potwierdziła, że kierowcy mogą spodziewać się początkowej podwyżki cen w nadchodzących dniach lub tygodniach. Według niej „w krótkim okresie możemy spodziewać się niewielkiego i ograniczonego wzrostu o kilka centów”. Podkreśliła jednak, że jest to szacunkowa wartość średnia, ponieważ ceny mogą się znacznie różnić w zależności od stacji paliw, w zależności od kosztów dostaw i marży zysku.
Minister podkreśliła również, że dalszy rozwój sytuacji będzie w dużej mierze zależał od sytuacji geopolitycznej. „W przyszłości wszystko będzie zależało od intensywności konfliktu” – wyjaśniła, sugerując, że jeśli napięcia w regionie się nasilą, ceny mogą nadal rosnąć w nadchodzących tygodniach.
Pomimo tych obaw, rząd stara się uspokoić opinię publiczną w kwestii dostaw paliw. Władze zapewniają, że obecnie „nie ma ryzyka niedoborów” dzięki dostępnym zapasom i dywersyfikacji źródeł importu. Zapytana o potencjalną pomoc na rzecz wzmocnienia siły nabywczej, Maud Bregeon stwierdziła, że jest jeszcze „zdecydowanie za wcześnie” na dyskusję o jakichkolwiek środkach wsparcia.
Wojna Iranu z Kongo i Cieśnina Ormuz: dlaczego ceny ropy rosną
Cieśnina Ormuz odgrywa strategiczną rolę w światowym handlu ropą naftową. Przez ten wąski szlak wodny, położony między Iranem a Omanem, przepływa prawie 20% światowego zużycia ropy naftowej. Od początku napięć militarnych w regionie, transport ropy został poważnie zakłócony, co wywołało natychmiastową reakcję na rynkach.
W rezultacie cena ropy Brent, światowego benchmarku, szybko wzrosła do prawie 84 dolarów za baryłkę, czyli około 77 euro. Przed obecnym wzrostem oscylowała wokół 72 dolarów. Ten wzrost, choć pozornie umiarkowany, już teraz jest wystarczający, by zaniepokoić rynki i podmioty z sektora energetycznego.
Według analityków Eurasia Group, długotrwałe utrudnienia w ruchu w Cieśninie Ormuz mogą spowodować wzrost ceny baryłki ropy do 100 dolarów. Do takiego wzrostu mogłoby dojść w szczególności w przypadku ataków na infrastrukturę naftową w regionie lub gdyby eksport został znacząco zakłócony.
Prezes związku zawodowego Mobilians, Francis Pousse, zwraca uwagę, że zależność między ceną baryłki ropy a ceną na stacji benzynowej jest stosunkowo bezpośrednia. „Wzrost ceny baryłki o jeden dolar przekłada się na około 0,7 centa więcej za litr benzyny” – wyjaśnia. Gdyby cena baryłki faktycznie osiągnęła 100 dolarów, dla kierowców oznaczałoby to wzrost o około dwadzieścia centów za litr.
Ograniczony, ale kontrolowany wzrost: co czeka kierowców
W obliczu tej sytuacji rząd deklaruje, że zamierza uważnie monitorować zmiany cen. Minister gospodarki Roland Lescure poinformował na portalu Franceinfo, że zwrócił się do DGCCRF (Dyrekcji Generalnej ds. Polityki Konkurencji, Spraw Konsumenckich i Zwalczania Oszustw) o zaostrzenie kontroli na stacjach paliw, aby zapewnić, że wzrost cen będzie proporcjonalny do wzrostu cen ropy naftowej.
Cel jest jasny: uniemożliwić niektórym stacjom benzynowym wykorzystywanie międzynarodowego kryzysu do nadmiernego podnoszenia cen. Władze mają w ten sposób nadzieję chronić konsumentów, umożliwiając jednocześnie rynkowi dostosowanie się do wahań cen ropy naftowej.
W odniesieniu do obaw o niedobory, eksperci branżowi również uspokajają. Francis Pousse zwraca uwagę, że Francja dysponuje znacznymi rezerwami strategicznymi. W kraju zgromadzone są zapasy ropy naftowej wystarczające na około 90 dni, co pozwala mu radzić sobie z potencjalnymi zakłóceniami na rynku globalnym.
Te rezerwy stanowią prawie trzymiesięczną rezerwę zużycia i stanowią prawdziwą polisę ubezpieczeniową na wypadek kryzysu międzynarodowego. Nawet jeśli sporadyczne lokalne niedobory mogą wystąpić, gdy kierowcy spieszą się na stacje, ryzyko powszechnego niedoboru pozostaje obecnie bardzo niskie.
Na razie sytuacja pozostaje pod ścisłą obserwacją. Jedno jest jednak pewne: dopóki napięcia wokół Cieśniny Ormuz i w regionie będą się utrzymywać, rynki ropy naftowej pozostaną niestabilne… a ceny na stacjach benzynowych mogą nadal ulegać wahaniom.
